Partner serwisu

Handel prasą może się opłacać! Otwieramy kiosk

Wielu medioznawców i dziennikarzy przekonuje, że prasa odchodzi w ekonomiczny niebyt, tymczasem saloniki prasowe, a nawet tradycyjne kioski mają się nadzwyczaj dobrze. Mały kiosk potrafi zapewnić miejsce prasy i sensowny, a nie symboliczny dochód nawet w granicach 2-5 tys. zł. Mały kiosk, ze względu na swoją mobilność, tanie utrzymanie jest wciąż dobrym pomysłem na biznes.

Rzecz jasna inne są obroty "luksusowego" salonu prasowego z małą gastronomią i słodyczami, a inne tradycyjnego punktu z okienkiem. Ponieważ ceny prasy nie są małe, ich koszt plasuje się pomiędzy ok. 2 zł do nawet ok. 25 zł (mimo wszystko odnotowujemy spadek sprzedaży - przyp. red.) obroty mogą wynieść od ok. 40 - 50 tys. zł w większych miastach, a w mniejszych przynajmniej 10 tys. zł. Większość dystrybutorów prasy w Polsce zabezpiecza się umowami wekslowymi. Odbywa się to w następujący sposób - dystrybutor przekazuje pewną ilość prasy w zamian za zabezpieczenie w postaci wekslu in blanco.   Weksel oznacza, że właściciel lub ajent danego punktu odpowiada własnym majątkiem za przekazany towar. Dlatego warto się ubezpieczyć. Stosowne ubezpieczenia można wykupić, ponosząc jedną opłatę w roku. Zwykle kioskarze ubezpieczają się od zdarzeń losowych takich jak pożar, zalanie, wandalizm lub włamanie.  

22 lata w kiosku z okienkiem

Pani Jadwiga prowadzi niewielki punkt prasowy niedaleko swojego miejsca zamieszkania, na jednym z osiedli malborskich, blisko dyskontu Intermarche. Supermarket stanowi swego rodzaju trudną konkurencję, bo także handluje prasą. Zawód kioskarza wykonuje od 1993 r. Najpierw pracowała u właściciela, później odkupiła jego kiosk. Od 2000 r. może mówić o sobie, jako pełnoprawnej firmie. Kiosk ma standardowe wyposażenie z podłączeniem do sieci energetycznej. Pani Jadwiga ponosi opłaty z tytułu mediów i dzierżawy miejsca (do Urzędu Miasta w Malborku). pjadzia Fot. W. Mocny

W zasadzie w miejscu, które użytkuje nie ma możliwości wybudowania saloniku prasowego, gdyż usytuowanie przy przystanku i ruchliwej drodze wiąże się z wymogiem użytkowania "lokalu przenośnego". Ma to swoje zalety - boks w razie prac budowlanych lub nagłej, złej passy na prasę, można przenieść w inne miejsce bez ponoszenia kosztów. A poza tym lokal z małym okienkiem ułatwia kupowanie tzw. wstydliwych, intymnych produktów.

- Poza tym jest takim tradycyjnym miejscem. Szczególnie starsze osoby lubią przyjść i zajrzeć przez okienko, dopytując co ciekawego mogę polecić - dodaje pani Jadwiga. - Niektórych znam osobiście, a wielu z nich to wręcz moi sąsiedzi. Bywa, że zwierzają mi się ze swoich bolączek., a wtedy- przydaje się odrobina psychologii. Jednak jeśli chodzi o przekrój klientów - nie ma reguły. Pojawiają się w zależności od sezonu. Zwykle z rana są to dzieci, trochę później osoby starsze, a przez cały dzień przedział wiekowy jest przeróżny. Nie bez znaczenia jest bliskość ośrodka rehabilitacyjnego i przystanku autobusowego. Oczywiście z tego względu zarabiam także na biletach.

Reklama dźwignią handlu

Zdaniem pani Jadwigi równie ważna jak lokalizacja, a nawet ważniejsza, jest odpowiednia reklama. Nawe samo wystawienie prasy na witrynie lub na zewnątrz na specjalnej belce daje efekt. Działa zarówno w przypadku pisma dla dzieci o Monster High, jak i "Super Expresu" i "Faktu".

- Zwykle dzień zaczynam już o godz. 6.00, a chwilę potem mam pierwszych klientów - mówi właścicielka. - Każdego ranka punktualnie do specjalnej skrzyni otrzymuję prasę. Współpracuję z RUCH-em, który wymaga dokumentów zawierających podliczenia i zestawienia prasy. Pod koniec każdego dnia pracy przed godziną 17-tą inwentaryzuje i pakuje zwroty. Trzeba sporządzić specyfikację w rubrykach zaznaczając indeks, numer i cenę każdego tytułu. Rozliczam się przekazując dokumenty co tydzień oraz za pomocą przelewów.

Kiosk jak mały market

Jak w większości biznesów sprzedażowych najtrudniejsze jest dopasowanie się do gustu klientów. Gdyby tylko chodziło o prasę, nie byłoby problemu. Sedno tkwi w tym, że obecnie z samej sprzedaży gazet i czasopism trudno lub wręcz nie da się utrzymać. Dlatego wielu kioskarzy rozszerza ofertę o towary innych branż. Pani Jadwiga ma zatem: bilety, papierosy, chemię, a nawet zabawki. klient Fot. W. Mocny

- Wymaga to jednak współpracy z małymi hurtowniami. Uważam, że to nawet dobrze. Dysconty najczęściej mają swoje wielkie składy z określonymi produktami. Tracą na tym polscy producenci. Dlatego, dzięki jednej z hurtowni chemicznych w Nowym Dworze Gd., można u mnie dostać np. "Perfum oryginal Paris", wodę brzozową i inne polskie preparaty na włosy. Mam też pastę do czyszczenia łazienek, której raczej nie dostanie się w supermarketach. Co ciekawe jeden z czytelników zażyczył sobie prenumeraty niemieckiego "Bilda". Nie odszedł z kwitkiem i teraz ten tytuł otrzymuje regularnie. Z kolei zabawki - tanie, proste i nie za duże sprowadzam aż z Poznania. Jak każda działalność i ta wiążę się z pewnym ryzykiem. Gdyby w końcu interes okazał się nieopłacalny, trzeba dokonać rozliczenia z pozostałej prasy. Gdy pytamy sugerując, że pewnie najlepiej zarabia się na papierosach, pani Jadwiga obrusza się.

- Nieprawda! Wszystkim tak się wydaje, ale jest na nich kiepski zysk. Zaledwie - 30 gr. Urozmaicam dzięki nim ofertę, ale obecnie papierosy są drogie, a marża jest niska. Niewiele też uzyska się handlując kartami i doładowaniami do telefonów. (wiąże się on z leasingiem terminalu i odpowiedzialnością za powierzony sprzęt). Najlepiej wychodzę na prasie i słodyczach, na których osiągam największą marżę i obrót. Zwykle decydując się na handel prasą, nie ma kłopotu z uzyskaniem pozwoleń na jej sprzedaż. Uzyskanie pozwolenia na budowę kiosku może jednak potrwać dłużej, podobnie jak uzyskanie podłączeń mediów, dlatego warto wziąć to pod uwagę i dać sobie więcej czasu. Należy liczyć się też z podatkiem od nieruchomości.

Współpraca z dystrybutorami

Oprócz RUCH-u dystrybutorem prasy w Polsce zajmują się też spółka Eurokiosk (punkty tylko w Poznaniu - przyp. red.) i Kolporter. We współpracy z Kolporterem można prowadzić współpracę na zasadzie franczyzy. Należy mieć ok. 15 tys. zł na rozpoczęcie działalności. Oprócz czynszu Kolporter pobiera opłatę za włączenie do sieci punktów w wysokości 120 zł/mies. Firma szacuje dochód na poziomie 2-3 tys. zł.

- Jesteśmy chętni do współpracy i mamy duży udział w rynku - mówi Karina Dereń, kier. Działu marketingu Kolportera oddziału pomorskiego. - Do tej pory nasz udział w pomorskim rynku wynosi 50 proc. Nie mamy dużych wymagań wobec ew. współpracowników. Można być właścicielem lokalu albo go dzierżawić, można mieć sklep, ale też boks. Podpisujemy umowy zarówno ze sklepami spożywczymi, jak i kioskami. Kierujemy się potencjałem lokalnego rynku i przepływem klientów. Nie ma reguły jeśli chodzi o marżę, która z punktami współpracującymi jest negocjowana. Marża dla nowych działalności zwykle zawiera się w przedziale 15-18 proc. Ze sprzedawcami zawieramy umowy o współpracę często na zasadzie deklaracji wekslowej.

Zdaniem przedstawicielki Kolportera trudno oszacować, co zależy od efektywności danego punktu. Bywa, że różnie jest w większych i mniejszych miastach. Nie zawsze decydujące znaczenie ma miejsce czy sprzedajemy prasę w kantynie zakładowej, szpitalu, przy szkole lub przystanku. Każde miejsce ma swoją specyfikę. Przy jednej szkole biznes układa się pomyślnie, a przy drugiej średnio. Warto zatem wcześniej rozeznać lokalne realia.

Katalog Franczyz

Sprawdź gotowe pomysły

Web Analytics google-site-verification: google3bcd9892e1b8f2dc.html