zaloguj
PRZEWIŃ

Pan Łóżeczko: Wiedziałem, że moje życie będzie związane z drewnem

Bajkowe, oryginalne, piętrowe, kolorowe, a przy tym bezpieczne, bardzo wygodne i …sprzyjające pięknym dziecięcym snom. Wykonane przez „Pana Łóżeczko” czyli Wojciecha Pomarańskiego, który swój talent i pasję postanowił przekuć w dobry pomysł na biznes. W niedużym zakładzie „Pan Łóżeczko Wojciech Pomarański” wykonuje te dziecięce mebelki, które później są jednym z najpiękniejszych elementów tworzących dziecięcy świat w ich pokoikach. 

 

Z tego artykułu dowiesz się:

  • o firmie "Pan Łóżeczko"
  • poznasz historię jej powstania oraz jej dzieła;
  • dowiesz się, jak funkcjonuje ten pomysł na biznes związany z drewnem.

Warto też wspomnieć, że oprócz pięknych, niepowtarzalnych dzieł na zamówienie klientów „Pan Łóżeczko” dzieli się swoją pracą charytatywnie na rzecz zwierząt - dzięki niemu do niedawna bezdomne lub skrzywdzone kotki mają w pasłęckim schronisku swoje własne, eleganckie, malutkie łóżeczka, co robi niebywałe wrażenie w ich kocim saloniku.

 

Ewelina Adamczyk: Proszę nam opowiedzieć o swojej firmie.

 

Wojciech Pomarański: „Pan Łóżeczko Wojciech Pomarański” to firma stosunkowo nowa. Pod tym szyldem wykonuję dziecięce łóżka od kwietnia zeszłego roku. Wcześniej zdarzało mi się je robić pracując jako stolarz w stolarni Taty. Moja dzisiejsza firma jest właśnie kontynuacją tamtej działalności.

 

Od wyboru szkoły średniej – Technikum Przemysłu Drzewnego, zdania egzaminów zawodowych, po studia I i II stopnia do uzyskania tytułu Mistrza Stolarstwa wiedziałem, że moje życie chyba będzie związane z drewnem.

 

Jeśli zaś chodzi o firmę „Pana Łóżeczko” i jej usługi to głównymi produktami są łóżeczka dziecięce w najróżniejszych wersjach, konfiguracjach, kolorach i wszystkim tym co życzy sobie Klient. Meble te są robione na zamówienie zgodnie ze wszystkimi ustaleniami z Klientem, dostosowane do jego potrzeb i dlatego są tak niepowtarzalne. Wykonuję je całkowicie samodzielnie - począwszy od zakupu desek w tartaku, sklejek w hurtowni, okuć i farb w sklepach po elementy ozdobne wyszukane w sieci.

 

Wszystko dzieje się w jednym niedużym zakładzie, który współdzielę z Tata, który - jak już wspomniałem - prowadzi stolarnię, zatrudnia pracowników i szkoli uczniów.

Zakład usytuowany jest w Pasłęku koło Elbląga. Zasięgiem obejmuje jak dotąd głównie województwo warmińsko-mazurskie oraz p,omorskie choć zdarzały już się dalsze realizacje jak Grudziądz czy Warszawa.

 

E.A.: Skąd właśnie taki pomysł na biznes - dlaczego akurat dziecięce łóżeczka? Z pewnością niebagatelną rolę odegrały tu Pana umiejętności oraz tradycje rodzinne…

 

W.P.: Pomysł na taki biznes narodził się trochę z przypadku, a trochę był wynikiem moich umiejętności. Moja ówczesna dziewczyna - aktualnie żona - wypatrzyła na popularnych dziś grupach na Facebooku zapytanie mojej pierwszej klientki, Pani Joasi czy jest ktoś w stanie wykonać łóżeczko dziecięce na podstawie zdjęcia znalezionego w Internecie. Po kilku rozmowach przeszliśmy od planu do działania. Później zdjęcia z realizacji umieszczone w sieci zrobiły swoje. Zostałem dosłownie zalany wiadomościami i zapytaniami na temat łóżeczka, same odpowiedzi zajęły mi kilka dni, a liczba wyświetleń kilkukrotnie przewyższyła liczbę mieszkańców mojej miejscowości. Tak zdobyłem następnych klientów i trwa tak do dziś.

 

E.A.: Reprezentuje Pan zawód stolarza, rzemieślnika, rękodzielnika, a więc zawód, który na powrót staje się coraz bardziej popularny wśród klientów, którzy doceniają prawdziwą pasję, kreatywność, wyobraźnię i niebywałe umiejętności twórcy. Jak przebiega proces tworzenia tak pięknych łóżek? Skąd czerpie Pan pomysły na kolejne modele?

 

W.P.: Specyfika mojego biznesu jest taka jak w przypadku typowej stolarni i pracy rzemieślnika. Najpierw potencjalny klient przekazuje mi swój pomysł na łóżeczko - główną koncepcje, wygląd, czasem pokaże jako wzór jakieś zdjęcie lub rysunek. Następnie ustalam szczegóły, wypytuję o to, czego może nie wymienił, opisuję, co daje każde inne rozwiązanie, dogadujemy szczegóły itp. Nie tworzę produktów naprzód, żadnych półproduktów czy gotowych już oczekujących.

 

Pracując nad łóżeczkami i kontaktując się z klientem największe zdziwienie budzi u nich nie cena czy przymusowe zmiany w projekcie, a czas pracy nad samym łóżeczkiem oraz oczekiwanie na nie - czasem dochodzące do kilku miesięcy ze względu na kolejkę zamówień.

 

E.A.: Co jest najtrudniejszego w Pana pracy rękodzielnika, rzemieślnika?

 

W. P.: Największą trudnością w mojej pracy jest chyba to, że teoretycznie wykonuje się ciągle te same projekty, a jednak każdorazowo muszę wszystko wykonywać od nowa, inaczej . Wystarczy czasem mała zmiana w projekcie, a cała konstrukcja musi być wykonana zupełnie w innym porządku. Drobne szczegóły jak gniazdko w domu na ścianie w nieodpowiednim miejscu czy skos na poddaszu i wiele innych wypadkowych troszkę utrudniają prace.

 

E.A.:  Mówi się, że modne jest to, co się po prostu podoba. Ale jakie dziecięce łóżka obecnie cieszą się największą popularnością? Jakie są życzenia rodziców?

 

W.P.: Jeśli chodzi o aktualne trendy to na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że na pewno dalej dużym popytem cieszą się tzw. łóżeczka w stylu „skandynawskim” o konstrukcji domku, czyli klasyczne łóżeczko domek. W 99% łóżeczka maja kolor biały + dodatkowy kolor. U mnie jednak królują łóżeczka „domki piętrowe” z tzw. zabudową w formie ścian z oknami, okiennicami, doniczkami i różnymi innymi dodatkami.

Jest to rzeczywiście popularny, ładny i dość podatny na modyfikacje przez rodziców wzór.

 

E.A.: Jakie było Pana najoryginalniejsze zlecenie,  którego nigdy Pan nie zapomni?

 

W.P.: Zlecenie trochę inne niż wszystkie miałem jeszcze pracując pod szyldem taty. Wykonywałem łóżeczko na takim nietypowym, wysokim podeście. Podest tak naprawdę był sufitem w korytarzu na parterze nad schodami, bez niego nie byłoby wystarczająco miejsca, by wchodzić po schodach na piętro. Czyli tak naprawdę dziecko miało spać kilka cm nad ponad 2metrową zakończoną schodami wnęką. Dostałem projekt, instrukcje i pytanie, czy się tego podejmę, ponieważ kilku wykonawców nie chciało tego realizować. Łóżeczko powstało, przed oddaniem samodzielnie testowałem wytrzymałość. Chłopiec śpi bezpiecznie do dziś a rodzice zadowoleni z bezpiecznej i ładnej realizacji.

 

E.A.: Z jakiego dzieła jest Pan najbardziej dumny?

 

W.P.: Łóżeczko z którego jestem najbardziej dumny to stosunkowo nowe łóżeczko, powstało na początku stycznia a zajęło mi ponad 3 tygodnie pracy. Stoi w pokoju mojej córki i dla Niej powstało. Jest to już można powiedzieć nie łóżeczko a kompleksowy domek do spania i zabawy. Na dole jest usytuowany materac, na górze zaś twarda podłoga z wykładziną na miejsce do zabaw. Górna część bez problemów wytrzymuje wagę dorosłej osoby, dziecka i kota (często wpadam do córki na herbatę na piętro). Całość w pełni zabudowana w formie ścian z oknami, okiennicami, doniczkami i innymi detalami.

 

E.A.: Tworząc łóżka przeznaczone dla dzieci ważną sprawą jest oczywiście ich wygląd i estetyka, ale także przede wszystkim bezpieczeństwo. Na co musi Pan jeszcze zwracać uwagę?

 

W.P.: Bezpieczeństwo ponad wygląd. Przede wszystkim drewno ze sprawdzonych źródeł, farby z atestem oraz mocna, stabilna konstrukcja samonośna, której nie trzeba mocować do ściany jak np. szafy z Ikea. Do tego dochodzą szczegóły ustalane już z klientami jak sposób wejścia na piętro, gdy drabinka to tylko z poręczami i szerokimi stopniami. Jak schodki to zazwyczaj barierka. Wysokość barierek górnych, gdy dziecko lubi się wychylać, nieruchome kratki w oknach czy okiennice. Górne łóżko jak i dolne ma wytrzymałość ponad 100kg aby wytrzymało także ciężar osoby dorosłej. Stelaże wykonuję samodzielnie, także mam co do nich pewność. Wszystkie łóżeczka transportuje i montuje samodzielnie u klienta także mam pewność tego w jakim stanie oddaje gotowy produkt.

 

E.A.: Czy robi Pan też łóżka dla dorosłych?

 

W.P.: Łóżka dla dorosłych także wykonywałem, jednak są to naprawdę rzadkie przypadki. Zdecydowanie łatwiej takie kupić w markecie czy sklepie niż takie bajkowe, dziecięce.

 

E.A.: Czego Panu życzyć w dalszym rozwoju firmy?

 

W.P.: Na pewno przydałoby się więcej czasu wolnego, tego zajętego mam zdecydowanie za dużo. Dołożyłbym też trochę więcej cierpliwości od klientów i zrozumienia, że jedna osoba to nie fabryka i się powoli rozwija, rośnie jej popularność, popyt u klientów  i dobra opinia a to siła napędowa do dalszego działania.

 

E.A.: I tego Panu życzę. Dziękuję za rozmowę.

Oceń artykuł:

Średnia ocen: 3.60

Udostępnij artykuł:

Bawialnie dobrym pomysłem na biznes Bawialnie dobrym pomysłem na biznes
ZOBACZ WIĘCEJ FILMÓW
POWRÓT DO LISTY
POPRZEDNIE VIDEO KOLEJNE VIDEO
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcejRozumiem