Aktualności

Książki kucharskie otwierają drzwi do zarabiania

Zawód pisarza od stuleci cieszy się estymą, jednak współcześnie dostępność pozycji drukowanych i internetowych stała się bardzo powszechna. Jak zatem można zarabiać na tworzeniu książek, gdy wokół mnóstwo darmowych tekstów, broszur i stron www? Okazuje się, że dodatkowy dochód można wypracowywać, łącząc pasję pisania książek kulinarnych z animacją i promocją swojego regionu.

 
Pod słowami „książki kucharskie” kryją się nie tylko przepisy regionalne, ale i możliwość promowania małej ojczyzny, lokalnej kultury i obyczajów. A to już ma konkretną wartość! Osoba, która stworzy podobną publikację staje się niejako ekspertem, znawcą tematyki regionalnej. Jedna z osób, z którymi rozmawialiśmy piszę książki o kuchni lokalnej oraz zwyczajach, godząc ją z nauczaniem dzieci. Te ostatnie odbywa się niekiedy przy użyciu informacji zebranych w wymienionej pozycji. Z kolei druga z pań łączy działalność lokalną z pisaniem i organizowaniem wydań. Obecnie opublikowała już trzy książki o tematyce kulinarnej.

Smaki Powiśla kopia

Praca nad tego rodzaju książką wymaga m.in. dotarcia do wielu archiwaliów. Fot. W. Mocny

 

Żmudna praca, ale i wyzwanie

 
Od czasu wejścia do Unii Europejskiej produktów regionalnych nie brakuje. Bywa, że w ślad za nimi powstają kompendia przepisów. Niemniej, często są to tylko przepisy. Osoba, która je pozbierała nie zawsze wykorzystuje potencjał, który drzemie w takich publikacjach. Przyczyn jest wiele: dla jednych jest to czas, bo napisanie i zebranie dobrego materiału, to żmudna praca i wyzwanie, które pochłania całe miesiące, a nawet lata. Innym razem na przeszkodzie stoją brak funduszy i sponsora. Efekt książki jest również niewielki, jeśli nie zainteresujemy nim większej liczby czytelników przez odpowiednią promocję i nakład. Z drugiej strony publikacje tego rodzaju pozwalają łączyć popularyzowanie danego regionu z promowaniem własnej książki. A zatem niekiedy bezkosztowo dla autora.

Grażyna Michalik na pomysł napisania książki o kulinariach i tradycjach Powiśla wpadła trochę przez przypadek. Jej syn potrzebował na lekcję „ścieżki regionalne” oryginalnego przepisu ze swoich stron.

– Ponieważ było dość trudno znaleźć tego typu materiał, postanowiłam ułatwić pracę rodzicom i ich dzieciom tworząc broszurę – mówi autorka. – Broszura okazała się bardzo praktyczna, dlatego powieliłam ją, by służyła podczas zajęć. Materiału było coraz więcej m.in. dlatego, że poprosiłam rodzinę i znajomych o „odkurzenie” tradycyjnych receptur.
 

Bogaty materiał źródłowy

 
Książka powstawała w wolnym czasie. Pani Grażyna natrafiała na przedwojenne rękopisy, przepiśniki polskie i niemieckie: Kochbuch, Kochrezepte (Polacy przed wojną do czasu plebiscyt żyli w symbiozie na Powiślu). Niektóre przepisy widniały w numerach archiwalnych „Gazety Olsztyńskiej” (1935), „Gościa Niedzielnego” (1924) czy „Przyjaciela dzieci” (1911). Przepisy sprzed 1945 r. nadal mają duży wpływ na kuchnię lokalną Powiśla, gdzie w powojennym tyglu wymieszały się z miejscową tradycją kultury napływowe: z Polski kresowej, ukraińskie, z terenów ZSRR.

Znajdziemy tam też informacje o tradycji i obyczajach regionalnych. Po ukazaniu się książki Grażyna Michalik była zapraszana na szereg konferencji, sympozjów i wydarzeń kulturalnych. Najdłuższy angaż, będący pokłosiem stworzenia „Smaków Powiśla” pojawił się podczas jednej z Nocy Muzeów w Kwidzynie, gdzie była animatorem. Z czasem okazało się, że tego rodzaju spotkania są okazją nie tylko do działań społecznych, ale i dodatkowego dochodu.

Pozycja G. Michalik liczy 128 stron. Wydano ją w 2012 r., dzięki wsparciu Kwidzyńskiego Centrum Kultury. Druk odbył się w lokalnej drukarni Studio Siedem w Kwidzynie. Na wyborze firmy poligraficznej zaważyła jakość i przystępna cena. Książka jest bogata w ilustracje, zdjęcia i grafiki.
 
– Nie oznacza to, że przez pisanie porzucę nauczanie dzieci. Nie ukrywam jednak, to ciekawa alternatywa – oderwanie się od codziennej pracy. Daje też konkretne możliwości wydania kolejnej książki (tym razem we współpracy), do której materiał już zbieram. Chciałabym otrzymać wsparcie ze Starostwa Powiatowego w Sztumie. Tym razem tematem oprócz kuchni i tradycji będzie także rękodzieło. Dzięki temu zaangażowaniu otrzymuję zlecenia animacji wydarzeń związanych z regionem. Jakiś czas temu zlecono mi opracowanie ulotek na imprezy poza Powiślem. Wszystko zależy od danego sezonu i zapału naszych władz do marketingowego rozpowszechniania wiedzy o Powiślu. Dochód z tego tytułu jest sporadyczny, ale może przynieść od kilkuset do 1,2 tys. zł. Zdaje sobie sprawę, że gdybym poświęciła się temu bardziej, zyski mogłyby być większe.
 

Cztery książki z kuchnią kociewską

 
Inną autorką tym razem z Kociewia jest Krystyna Gierszewska. Działa w Stowarzyszeniu „Kociewskie Forum Kobiet” i szefuje Kołu Gospodyń Wiejskich w Lignowach Szlacheckich (powiat tczewski). W ciągu ostatnich lat wydała aż kilka książek związanych z kuchnią lokalną i regionalną: „Tradycyjne smaki Kociewia”, „Pory roku na Kociewiu”, „Dawne Smaki Kociewia” i ostatnia dla dzieci – „Karolinka i Kociewska grapa”.

Krystyna Gier kopia

Dla Krystyny Gierszewskiej książki kucharskie to pasja, ale też kolejny sposób na działanie na rzecz Kociewia. Fot. www.forumkobiet.org.pl

O ile poprzednie książki były poświęcone głównie przepisom i recepturom, o tyle ostatnia pozycja w interesujący sposób, przystępny dla dzieci opowiada o historii, turystyce, tradycji i kulinariach. Wszytko to bogate w ilustracje i zdjęcia i opisane słowami Anny Czerwińskiej – Rydel, która snuje opowieść dla Karolinki w formie 12 listów babci. Rytm listów wyznaczają kolejne miesiące. Tak poznajemy także poszczególne miejscowości i tereny Kociewia.

Dawne Smaki Kociewia

Fot. www.dobregarnki.pl

Pani Krystyna wiedzę i doświadczenie na temat swojego regionu wykorzystuje promując swój region. Zorganizowała już cztery sympozja o „Jeściu na Kociewiu” (gmina Subkowy), podczas których można nauczyć się i posłuchać o różnorakich kulinariach i przepisach. Oczywiście to nie jedyne takie działanie z jej udziałem. Wystarczy wymienić: „Biesiadę nad Wierzycą”, „Jarmark Cysterski” (obie Pelplin pow. Tczewski) i inne. Podobnie jak w przypadku Grażyny Michalik publikacje są mocnym punktem wyjścia do kolejnych nie tylko społecznych działań.

Pory Roku na talerzu

Fot. www.dobregarnki.pl

Dla zarabiania – 100 proc. zaangażowania
Takie zaangażowanie wymaga, jednak dyspozycyjności. Jeżeli chcielibyśmy po wydaniu podobnej książki zdecydować się na wypracowywanie większych środków, konieczne byłoby poświęcenie 100 proc. czasu. Stworzenie samej książki wymaga poświęcania się przez kilka miesięcy ok. 2-3 godziny dziennie (zbieranie i pisanie) oraz odbywania podróży do kilkunastu km od domu. Pani Grażyna nie wyzbyła się praw autorskich. Użycza ich jednak na własne potrzeby wydawcy (KCK).

– Dochód z tytułu animacji imprez lokalnych i udziału w sympozjach od kilkuset do 1,2 tys. zł.

Przykładowy koszt wydawnictwa

Koszt wydania książki – „Karolinka i Kociewska grapa”, na którą składał się druk (ok. połowa tej kwoty), opłacenie autorki tekstu, ilustratora i fotografa, wyniósł ok. 14 tys. zł. Książka ma 74 strony i wydano ją w nakładzie 1 tys. egzemplarzy.

  • Suzi

    Jak władze lokalne mają głowę na karku, to taki potencjał na promocję zawsze wykorzystają…

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

aby otrzymywać bieżące pomysły na biznes

  • dla pań
  • w mieście
  • na wsi
  • w internecie
  • w domu

Wpisz swój adres e-mail


NEWSLETTER